Witajcie, zima do nas wróciła a wraz z nią pojawił się promocyjny szał. Ostatnio miałam okazję zaobserwować sytuację w galeriach. Szczerze mówiąc wyprzedaże mnie nie pociągają. Co z tego, że w h&m kupimy bluzkę za 10zł, a sukienkę za 30zł jak ich jakoś woła o pomstę do nieba. Kupimy bo niedrogie, a później zalegają w szafkach tworząc niesamowity chaos. Kiedyś szalałam na promocjach i efekt był taki, że szafa się zapełniała a ja w dalszym ciągu nie miałam co na siebie włożyć. Doszłam do wniosku, że do sklepów będę wybierać się wówczas, gdy będę potrzebować konkretnej rzeczy.
A na wyprzedażach warto zaopatrzyć się w tzw. ubrania bazy ;) Czarne, białe, kremowe bluzki, czarne rurki czy żakiet. Ja potrzebowałam naprawdę dość dużo czasu by nauczyć się kupować. Niby takie proste, lecz jednak nie bardzo. Podobna sytuacja dzieje się w sklepach typu second hand, ile rzeczy kupujemy tylko dlatego bo są niedrogie? A czy taka sama rzecz zwróciła by naszą uwagę w sieciówcę? Wątpię. Dlatego warto kupować z głową.
Moja dzisiejsza stylizacja do wyszukanych nie należy, ale w takie mroźne dni nie ma co się stroić, świecić dekoltem czy plecami. Postawiłam na czarne rurki, ale dość oryginalne by nie wkradła się nuda, tak wiem wiem, że zipy mogą być już nudne, ale jak już kiedyś wspomniałam, uwielbiam ten trend jak żaden inny.
Ponczo należy do mojej mamy. Jest ciepłe, wygodne i co najważniejsze nie krępuje ruchów... nie wiem jak dla was, ale dla mnie wygoda zimą jest naprawdę ważna. Wkładamy coraz więcej ubrań, nosimy się "na cebulkę" co jest strasznie nie wygodne. A nic mnie tak nie wyprowadza z równowagi jak właśnie ciężar i ogrom ubrań, które krępują każdy ruch.
Ps. Nie pytajcie czy mi zimno i czy tak ubieram się w zimę. Płaszcz był, w aucie, gdybym go założyła przykrył by cała stylizację. Uroki zimy.
bluzka, spodnie - zara
buty - deichmann
torebka - sh
ponczo - sh
kapelusz - terranova